U x D

Od jakiegoś czasu prowadzę nowy projekt, co nazywa się Until x Days, właśnie licznik nabił 7 tydzień.
Codziennie jedno zdjęcie, życióweczka.

Jak ktoś chciałby poznać ideologiczne i filozoficzne przesłanki, inspiracje i plany z tym tworem związane, to chętnie wytłumaczę. Śledzić to to można tutaj: Until x Days

Warszawskie ZOO

Ostatnie 3 miesiące pracy na pełnej zajawce, to głównie skład „Warszawskiego ZOO” Flinta. Flint to młody, niezależny artysta hip-hopowy, budzący wiele kontrowersji MC, znany szerzej dzięki swojej podziemnej dyskografii i umiejętnościom freestyle’owym. Po wydaniu siedmiu nielegali, wygraniu ponad 20 bitew, zdobyciu tytułu Mistrza Wielkiej Bitwy Warszawskiej i posadzeniu swojej pierwszej zwrotki na legalnym wydawnictwie, pod koniec 2010 roku ukazał się jego studyjny debiut, album „Czarny Charakter” wydany własnym sumptem z niespotykanym dotąd w podziemiu rozmachem.

11 kwietnia miał premierę legalny debiut pt. „Warszawskie ZOO” wydany w RAPTON RECORDS / FONOGRAFIKA, pod patronatem labelu OUTSIDEWEAR. Muzykę wyprodukował SOULPETE, na krążku znajdują się tacy goście jak DIOX, Ekonom czy Jan Wyga.

Moja rola w tym projekcie obejmowała kompletną obsługę graficzną: od logotypu, przez poligrafię, na materiałach promocyjnych kończąc. Do współpracy zaprosiłem świetną rysowniczkę, Agnieszkę Barańską (www.szelaszelasta.com) która wykonała rysunki, poddane przeze mnie postprodukcji i zmontowane w kompletne ilustracje, wykorzystane w całym projekcie. Aktualnie w wolnych przelotach składam obszerne case study, pochwalę się jak będzie gotowe.

2012
www.czarnycharakter.com
www.facebook.com/flinthiphop

ZIO

Hit the bong!


.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.

Wroclove: The Movie

Capomielno postawiło wysoko poprzeczkę :) Kilka zarwanych wieczorów, standardowa dawka irytacji, masywna zajawa. Efekt powyżej!

2012

Dobra 2012, czas Cię rozpierdolić.

Album rodzinny.

To ja przestalem utrzymywac kontakt. To ja nie mam czasu. To ja odwoluje spotkania z ludźmi. To mi przestalo zalezec.
To ja czuje sie jak robot. To ja jestem zmeczony i niewyspany. To ja siedze po nocach i pracuje.

Zmienily sie okolicznosci. Zmienily sie potrzeby.
Ciagle mysle o moim albumie rodzinnym. Sni mi sie praca w ciemni.

W piatek jade do bialej.
Dzisiaj troche poplynalem.

Zupe

Wrocław jak zwykle rozorał mi głowę. Good people, good times!

Potworki


Połowa. Wrocław go.

Nie.

Nie ogarniam.
Zaraz święta, a ja jeszcze trochę Mielnem żyję. Zawsze jak jem. Zupę.

Koniec roku, w między czasie zdjęcia do WarszawskiegoZoo, muszę zabrać się konkretnie za okładkę, projekt dla Szelastej, film z warsztatów trzeba skończyć, bo poczta polska po 4 tygodniach postanowiła jednak przynieść paczkę z płytami. Do szkoły zapierdol, ale chyba jak u wszystkich.. Natalia też cały narzeka o masie pracy. Lepsze to niż zero zajawki. Mam 5 z 20 otworków, poza tym jeszcze 10 unikatów do zrobienia, materiał do studia, zdjęcia i makieta z intermediów, pola, modyfikacje, kilka esejów, ze 3 egzaminy, dwie animacje do skończenia, jedna do zrobienia, umierające miasto. O rysunku to nawet nie chcę myśleć aktualnie. Cały czas coś, cały czas gdzieś. Muszę koniecznie kupić ołówki, pędzelki, papier i tubę złożyć.

Przez te otworki dostaję kurwicy, znowu źle policzyłem czas i po 2h naświetlania papier okazał się czyściutki. Zaraz znowu idę wołać, liczę na trochę światła jutro rano. Dzisiaj też liczyłem, a padał pedalski deszcz.

W biurze jest całkiem sporo pracy, cały czas się klika.
Nonstop się coś dzieje. Cieszy mnie to, niby zapierdol zajawka nie spada. Mam karteczkę a mimo to zapominam.. jutro trzeba odebrać planszę na intermedia.

W ten tydzień Wrocław.
Za tydzień Wrocław.
Za dwa tygodnie Biała.
Za trzy tygodnie Warszawa.
Za cztery tygodnie wracam do Poznania.

A potem sesja.
Ciężko mi zebrać te strzępki myśli do kupy. Płynę na fali zadań, licząc że o niczym nie zapomniałem.

Dzięki Zuza za pomoc, animacja wyszła miodnie :)