












































Trzy miesiące z życia.
Jest dobrze.
TurboZrzut
Wystartował.
Żadnych zasad
Żadnych ograniczeń
Żadnych terminów ani systematyczności
Wizualny, emocjonalny, egzystencjalny, deprawujący śmietnik.
Mało czasu wciąż.
Masa rzeczy do szkoły, pochłania to większość mojej uwagi. No i są jeszcze nocne telefony do Nat, powinienem je ograniczyć bo rachunki wbijają mnie w krzesło. Capoeira prawie brak, byłem teraz we Wrocławiu i Patol przypomniał mi co to jest zmęczenie, zapierdol i ciężka praca. Wypłacam hajs z konta i lecę do ASC w poniedziałek, tup tup szybciutko. Stopa wciąż boli, no ale nic nie poradzę.
Mam do wydrapania animację, album rodzinny obscurą, deformacje, kilka rzeczy ze studia (średnim formatem). Kiev leży rozjebany jak leżał, w sobotę lecę zanieść zaległe negatywy z mju do wołania. Z kasą jak było ciężko, tak dalej jest, ale przynajmniej wiążę jakoś końce.
Praca-szkoła. Praca-szkoła. Praca-szkoła.
Mam nadzieję, że jeszcze dojdą treningi.
We Wrocławiu są świetni ludzie. Mój brat, Lima, Lonc, Zofka. Siedzi tam też Karolek, Ania, raz na jakiś czas przyjeżdża też Magda. Ekipa z uczelni jest naprawdę wypasiona, czuję się tam dobrze wśród nich, swobodnie, tryb pracy i nauki mi odpowiada. Ciężko się stamtąd wraca, weekendy wypompowują ze mnie energię do cna, zazwyczaj nie pamiętam drogi powrotnej do Poznania. Nie przez używki, nie. Przez zmęczenie.
W Poznaniu też są świetnie ludzie. Mati, Kornel, Ekipa z pracy, ASC do którego chciałbym wrócić, Nat. Ta ostatnia naprawdę wywołuje skrajne emocje momentami. No ale mimo wszystko czegoś mi tu jednak brakuje. Mam wrażenie, że tego co jest we Wrocławiu – to może szczeniackie, ale przecież nikt nie obiecywał że będzie łatwo. Przedstaw szczęście tym faktom.
Dostrzegam te przemiany, modyfikacje. Widzę, jak się zmieniam, jak patrzę, co widzę. To artystyczne dojrzewanie? Bardziej określenie samoświadomości. Jeszcze kilka miesięcy temu, bałem się co będzie teraz. Teraz boję się tego, co będzie za kilka miesięcy. Podobają mi się inne zdjęcia, projektuję inne rzeczy, pracuję inaczej, estetyka i wartości się nieustannie zmieniają. Przez jesień aktualnie wszystko szarzeje, ale w końcu udaje mi się zawsze wygrzebać z kłopotów.
Potrzebuję coś napisać.
Zaleję niedługo bloga zdjęciami, mam w końcu kasę na wywołanie tych cholernych negatywów ![]()
Mama chce mnie odwiedzić, Lima też wpada.
Karma wraca.




Foty ze studia w CIA we Wro. Większość nie moich, bo się aparaty popsuły i oddałem swój, ale sam cośtam też kliknąłem. Robiłem głównie za modela i oświetleniowca. Kliszę też wołałem ja. Strasznie jara mnie to, że podchodzę do tematu totalnie z drugiej strony – mniej robienia zdjęć, a więcej teorii, techniki, historii, pochodnych fotografii, modelowania, aktorzenia. Uzupełniam wiedzę dokładnie o to, czego mi brakowało.
–
Odchodząc od tematu.
Jakiś czas temu mówiłem, że nie powinienem się w wpierdalać w zamotę, bo będę się wkurwiać, kłamać, wykręcać i żałować.
Miałem rację.
Turbo, kurwa, zrzut.
Wrocław jak zwykle zajebiście. Mega dobra roda, wypas na uczelni, wielka zajawka na te studia, ludzi i to miasto.
Za każdym razem wraca mi się coraz trudniej. Irytuje mnie też bardzo fakt, że nie mam czasu posiedzieć, pogadać i poogarniać kreatywnych patentów na świat z Patolem.
Dzisiaj zderzyłem się z rzeczywistością. Przypierdoliłem w mur zwany życiem, z mocą solidnie rozpędzonego auta, a mój mózg przypomina krwawą paćkę przemieloną przez śmigła afgańskiego helikoptera bojowego. Pieniądze żądzą wszystkim, do ciężkiej, starej i brzydkiej jak noc kurwy.
Zrobię sobie specjalną koszulkę, z tekstem: TURBO, KURWA, ZRZUT.
Running up that hill
R13 płonie, jest 20:30. Testuję kolejkowanie renderowania, wypadałoby jeszcze sprawdzić .NETrender, ale chyba odpuszczę.. nie za bardzo mam na czym instalować klienta.
O 21:30 jestem umówiony, wrócę do domu i pójdę spać.
–
Kończy mi się pomału film w mju, problemem jest to, że robię mniej zdjęć, trochę zbyt szybkie tempo żeby o wszystkim pamiętać. Wczoraj wyprowadzałem z Nat psy, zrobiłem tylko jedno zdjęcie. Muszę przegrać zakład żeby zrobić więcej. No i muszę wywołać te filmy, są klatki jeszcze jak Wojti był w Poznaniu. I z Wrocławia. I z Puszczykowa. Poza tym robiłem też zdjęcia kotów Pani Alicji – gdyby ktoś chciał zaadoptować kruczoczarnego kota, to właścicielka mojego mieszkania ma dwa do oddania. Dałem radę 30min, potem uczulenie zrobiło ze mnie wielki napuchnięty balon.
–
Boję się wygospodarować czas na treningi. Tak samo jak na lekarza, stopa boli cały czas tak samo, już chyba 4 miesiąc.. Praca, 3d mnie wciąga strasznie.
Odebrałem dzisiaj prezent dla Nat, jutro impreza urodzinowa. Wróciłem do kartki a4 złożonej kilka razy, zajebiście pomaga. Patryk wraca z Kijowa, w końcu. Stęskniłem się, no i ktoś mi musi powiedzieć czy podejmuję dobrą decyzję.
–
Od poniedziałku próbuję znaleźć czas na naukę. Mam do opracowania notatki, muszę przeprowadzić kilka badań, napisać esej, przygotować koncepcje kilku projektów semestralnych, poćwiczyć rysunek. Potrzebuję na to jakiegoś konkretnego poranka, kilku godzin czasu. Może spróbuję w niedzielę wstać wcześniej do pracy?
–
W Krk nie byłem, do Białej też nie pojadę. Jak będzie Łódź i Poznań, mam chyba zjazd.. muszę złapać Patola i pojechać do Bielska, do Miłków
Wypas będzie wpaść do nich na trening, poza tym jutro zaczyna się OFF. Głupio byłoby go przegapić.
–
Tyle się dzieje, a ja nie mogę wygospodarować czasu. Doba jest za krótka..
Wali deszcz, zimno w opór. Jesień pełną gębą, a ja rozkminiam. Tyle się dzieje.
–
Mleko z kawą.
Ogień.
Wrocław masakra.
Jestem po pierwszym zjeździe. Byłem mega sceptycznie nastawiony, okazało się, że nie powinienem – naprawdę zajebisty weekend ![]()
Jeżdżę, klikam, trenuję, latam, skaczę, cisnę.
Nie ma lipy!
Wroctwarze
Portreciaki ustrzelone przy okazji WrocloveEnergii.
Fotorelacja z tygodniowych warsztatów już wisi. Klikaj tutaj.
No-life
Ryj.jpg
Teraz mam nowy Ryj.jpg, bo ściąłem brodę i włosy. Fresh hottie.
W poniedziałek rozpoczęcie roku akademickiego, terminy zjazdów już znam, pierwszy za tydzień.
Jak nie było do niedawna żadnej żółtej karteczki na monitorze, to teraz się same rozmnożyły. Znowu zdarza mi się zapominać.. jak dobrze pójdzie w weekend pojawi się fotorelacja z WrocloveEnergii.
Do Krakowa w związku z brakiem czasu nie jadę, Patol leci do Kijowa. Caramuru wrócił do Poznania, muszę się dowiedzieć „gdzie jest kurwa Zbyszek” i w odwiedziny z ciasteczkami się wybrać, pogadać może trochę.
Okazało się dzisiaj, że będę miał zalew pracy do końca roku, duży projekt na 3 miesiące. No-life mode się zbliża wielkimi krokami po raz kolejny. Wszystko kręci się, cały czas. A czas zapierdala, lifeisabitch.
Panna Natalia przypomniała dziś rano, idziemy na kawę:














