You are currently browsing the archives for the Lifeisabitch category


Brat

Jeżeli Twój przyjaciel mówi Ci, że przeginasz
to wiedz, że coś się dzieje.

Zwykli ludzie tutaj.

Zwykli ludzie

Prawie udało mi się skończyć cykl. Zostało 6 klatek do zrobienia.. teoretycznie mógłbym je wystrzelać dzisiaj, ale stwierdziłem, że mam zbyt chujowy nastrój i łatwo to zepsuję. Sześć klatek, jutro ponownie Łazarz. Odrobinę żałuję, bo w gruncie rzeczy dzisiaj był przepiękny poranek, idealny na to, żeby zakończyć coś tak przygnębiającego jak te zdjęcia. Szczególnie, że padało tak mocno, że musiałem zostawić rower w domu a aparat chowałem pod bluzą. Spacer przez pół miasta dobrze mi zrobił i pewnie dlatego też zdecydowałem się zostawić ten rozdział jeszcze przez chwilę otwartym.

Jestem bardzo zadowolony z nakładu pracy jaki włożyłem przez ostatnie dni we wszystkie poboczne i zaległe tematy, nie dotyczące Redexperts. Mimo to targa mną teraz mieszanka rozczarowania, frustracji i lęku.

Wniosek.

Ten dzień nie może być bardziej chujowy.
Zdecydowanie.

Kamyk

kamyk jest stworzeniem
doskonałym

równy samemu sobie
pilnujący swych granic

wypełniony dokładnie
kamiennym sensem

o zapachu który niczego nie przypomina
niczego nie płoszy nie budzi pożądania

jego zapał i chłód
są słuszne i pełne godności

czuję ciężki wyrzut
kiedy go trzymam w dłoni
i ciało jego szlachetne
przenika fałszywe ciepło

– Kamyki nie dają się oswoić
do końca będą na nas patrzeć
okiem spokojnym bardzo jasnym

Herbert

Człowiek uczy się całe życie, bez kitu.

Majówka?

Majówka zapowiada się mega pracowicie, cieszę się – bo to czas który świadomie przeznaczę na rzeczy, na które mam ochotę. No i rower.

Koven. – Wake You Up (Asa Remix) [Free Download] by Asa.

Każdego męczy jego własna głupota. Teraz jest sezon na: „Co mnie, kurwa, podkusiło?”
Aktualnie Wrocław. Jutro Poznań.
No bo gdzie indziej?

Zuszek

10 minut, przelotem, między korkami na Grunwaldzkiej, zamiast 45minut komunikacją miejską.
Zajawka na rower mi nie maleje :)

Dużo pracy, jak zawsze.
Mało snu, jak zawsze.

U x D

Od jakiegoś czasu prowadzę nowy projekt, co nazywa się Until x Days, właśnie licznik nabił 7 tydzień.
Codziennie jedno zdjęcie, życióweczka.

Jak ktoś chciałby poznać ideologiczne i filozoficzne przesłanki, inspiracje i plany z tym tworem związane, to chętnie wytłumaczę. Śledzić to to można tutaj: Until x Days

2012

Dobra 2012, czas Cię rozpierdolić.

Album rodzinny.

To ja przestalem utrzymywac kontakt. To ja nie mam czasu. To ja odwoluje spotkania z ludźmi. To mi przestalo zalezec.
To ja czuje sie jak robot. To ja jestem zmeczony i niewyspany. To ja siedze po nocach i pracuje.

Zmienily sie okolicznosci. Zmienily sie potrzeby.
Ciagle mysle o moim albumie rodzinnym. Sni mi sie praca w ciemni.

W piatek jade do bialej.
Dzisiaj troche poplynalem.

Nie.

Nie ogarniam.
Zaraz święta, a ja jeszcze trochę Mielnem żyję. Zawsze jak jem. Zupę.

Koniec roku, w między czasie zdjęcia do WarszawskiegoZoo, muszę zabrać się konkretnie za okładkę, projekt dla Szelastej, film z warsztatów trzeba skończyć, bo poczta polska po 4 tygodniach postanowiła jednak przynieść paczkę z płytami. Do szkoły zapierdol, ale chyba jak u wszystkich.. Natalia też cały narzeka o masie pracy. Lepsze to niż zero zajawki. Mam 5 z 20 otworków, poza tym jeszcze 10 unikatów do zrobienia, materiał do studia, zdjęcia i makieta z intermediów, pola, modyfikacje, kilka esejów, ze 3 egzaminy, dwie animacje do skończenia, jedna do zrobienia, umierające miasto. O rysunku to nawet nie chcę myśleć aktualnie. Cały czas coś, cały czas gdzieś. Muszę koniecznie kupić ołówki, pędzelki, papier i tubę złożyć.

Przez te otworki dostaję kurwicy, znowu źle policzyłem czas i po 2h naświetlania papier okazał się czyściutki. Zaraz znowu idę wołać, liczę na trochę światła jutro rano. Dzisiaj też liczyłem, a padał pedalski deszcz.

W biurze jest całkiem sporo pracy, cały czas się klika.
Nonstop się coś dzieje. Cieszy mnie to, niby zapierdol zajawka nie spada. Mam karteczkę a mimo to zapominam.. jutro trzeba odebrać planszę na intermedia.

W ten tydzień Wrocław.
Za tydzień Wrocław.
Za dwa tygodnie Biała.
Za trzy tygodnie Warszawa.
Za cztery tygodnie wracam do Poznania.

A potem sesja.
Ciężko mi zebrać te strzępki myśli do kupy. Płynę na fali zadań, licząc że o niczym nie zapomniałem.

Dzięki Zuza za pomoc, animacja wyszła miodnie :)